Protest pod biurowcem Grupy Azoty. Społecznicy wyszli w obronie Łarpi

Marek Jaszczyński
Marek Jaszczyński

Wideo

Zobacz galerię (39 zdjęć)
Czują się wodzeni za nos, bo mimo obietnic nie udało się doprowadzić Łarpi w Policach do stanu sprzed szkody środowiskowej. Przyszli protestować przed siedzibę Grupy Azoty Zakłady Chemiczne Police przy ulicy Kuźnickiej, żeby głośno wykrzyczeć, co myślą o lekceważeniu.

W proteście wzięło udział kilkadziesiąt osób, szli pieszo, jechali rowerami i samochodami. Nieśli transparenty, trąbili, wyła syrena alarmowa. Akcja była zapowiadana w mediach społecznościowych.

- Społeczny Komitet Ratowania Łarpi nie powstał przypadkowo to jest efekt tego wszystkiego co wydarzyło się po katastrofie budowlanej, która miała miejsce w połowie grudnia ubiegłego roku i mimo naszych pierwszych bardzo dobrze zapowiadających się rozmów z firmą Hyundai, która jest sprawcą tego całego nieszczęścia, szybko okazało się, że firma poprzestała jedynie na słowach - mówi Artur Zagórski, przewodniczący SKRŁ. - Łarpia w tej chwili nie przypomina rzeki, którą znaliśmy i po której pływaliśmy. Rzeka straciła swoją żeglowność.

Niedawno na Łarpi odbyła się wizja lokalna. Na rzekę wypłynęły jachty o zanurzeniu 160 i 165 centymetrów i utknęły na mieliźnie, a płynęły po torze wyznaczonym za pomocą specjalnych boi przez spółkę Hyundai Engineering. Ma długość 1200 metrów i szerokość 20 metrów. Wcześniej firma HEC zaznaczyła, że szlak został przetestowany przez jednostki o zanurzeniu 1,6 m.

Była to już kolejna próba zakończona fiaskiem. Wcześniej była tak: "Przy wskazaniu na wodowskazie w Trzebieży 508 cm (na takie wskazanie powołuje się firma Hyundai twierdząc, że wykonali wspaniałą robotę i Łarpia jest wyczyszczona z refulatu, który wpłynął im do rzeki i pogłębiona jeszcze lepiej niż była - tak twierdzą !). Podjęliśmy próbę wypłynięcia torem wodnym wyznaczonym przez fachowców z firmy Hyundai, jednostką o zanurzeniu 1.55 metra. Niestety, kolejny raz stanęliśmy na kilu i wróciliśmy do portu" - czytamy na stronie SKRŁ.

- Celem naszych działań jest to, żeby rzeka wróciła do swojego stanu sprzed katastrofy budowlanej i sprzed szkody środowiskowej - podkreślił Artur Zagórski. - Kluczowe uzgodnienia ze stroną społeczną to spełnienie 8 przedstawionych przez nas postulatów. Doraźnym i jedynie tymczasowym rozwiązaniem z naciskiem na słowo "tymczasowym" jest nowy szlak na rzece do momentu całkowitego uprzątnięcia rzeki przez firmę Hyundai".

O co chodzi Społecznemu Komitetowi Ratowania Łarpi? Chodzi o spełnienie postulatów złożonych jeszcze w kwietniu tego roku.

- Złożone postulaty gwarantują powrót rzeki do stanu sprzed szkody środowiskowej, w pełni zabezpieczają nas, policzan na przyszłość gwarantując , że podobne zdarzenia nawet podczas prac prowadzonych przez firmę Hyundai już się nie powtórzą oraz zapewniają rekompensatę za powstałą szkodę środowiskową - mówi Artur Zagórski.

Skąd całe zamieszanie? W połowie grudnia ubiegłego roku hałda urobku z dna rzeki zsunęła się do Łarpi, czyli bocznej odnogi Odry, blokując swobodny przepływ. W efekcie rzeka stanęła. Do awarii przyznał się wykonawca prac w ramach projektu „Polimery Police”, czyli koreańska spółka Hyundai Engineering Company. Temat zanieczyszczenia Łarpi stał się na tyle głośny, że jeszcze w marcu tego roku Rada Miejska w Policach przyjęła stanowisko, w którym wezwała inwestora oraz wykonawcę do podjęcia działań nie później niż do końca kwietnia 2021 roku. Za stanowiskiem głosowało 11 radnych, 6 było przeciw, 1 osoba się wstrzymała od głosu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie